.
Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby nieruchomości na mapie
Online 3312 dni temu
w JOE.pl od 2009-03-26
Odwiedzin: 12225 | dziś: 0
Obserwowani: 7
Obserwujący: 7
Chmurek: 14
oceń mnie ocena 9.5/ 10
Głosować mogą tylko zalogowani! zobacz ranking

Iza & Sławek

O mnie
Urodziny: za 139 dni (Waga)
Obserwowani (7)
karolinunienkaBlackSheepDorotaJK11Adzia015dagusiak2309redangel1629a
Obserwujący (7)
karolinunienkaBlackSheepDorotaJK11Adzia015dagusiak2309redangel1629a
Odwiedzający
AngwellaDorotaJK1129aruch11czarna7405moniaa121kasia72CarmmenPaula3210x12syla74nutka19lobuz25syyl17monika277bartMika1baratiniolus14sylwia69
pokaż więcej
gb2katapultaBoakaq7ujagoda57Kuenzise5mWanviges2kalina0208Hope777KAHA377owipowipPergolaaq2j

A ŚNIEŻEK PRÓSZY

A śnieżek prószy, prószy, prószy...
8 grudzień. Szósta po południu. Zaczął padać śnieg. Pierwszy śnieg tej zimy.
Razem z żoną siedzimy cały dzień przy oknie, pijać gorąca czekoladę i patrząc
jak wielkie białe płaty śniegu spadają monotonnie z nieba. Takie to
romantyczne, że czujemy się znów jak w czasie naszego miodowego miesiąca.
Kocham te płaty śniegu.
9 grudzień. Budzimy się w cudownej scenerii, dookoła jak okiem sięgnąć
czysta kryształowa biel. Każdy centymetr ziemi pokryty śniegiem. Co za
fantastyczny widok! Czy można sobie wyobrazić bardziej cudowne miejsce na
ziemi? Pomysł, aby się tutaj przeprowadzić był najlepszą decyzją mojego życia.
Odgarniam, pierwszy raz od niepamiętnych czasów, śnieg i czuję się znów jak
za dawnych młodych lat. Odśnieżyłem wyjazd z garażu, wejście do domu i
chodnik. Dzisiaj po południu przejechał pług odśnieżający ulice i zgarnął śnieg
na wyjazd z garażu i chodnik, muszę więc znowu odgarnąć śnieg. Ach, co za
wspaniałe życie wśród otaczającej mnie śnieżnobiałej natury.
12 grudzień. Słońce roztopiło cały pierwszy śnieg. Co za przykrość. Sąsiad
mówi, abym się nie martwił, że na pewno będziemy mieli białe Boże
Narodzenie. Boże Narodzenie bez śniegu to nie do pomyślenia! Bob mówi też,
że do końca zimy będziemy mieli tyle śniegu, aż mi się go odechce na cale
życie. To niemożliwe, żeby tak śniegu nie lubić. Fajny facet z tego Boba. Cieszę
się, że jest naszym sąsiadem.
14 grudzień. Znowu śnieg, co za radość! Ostatniej nocy spadło aż 20 cm.
Temperatura też spadła do -30°C. Cała otaczająca nas przyroda skrzy się na
mrozie niezliczona ilością małych diamencików. Mroź był tak siarczysty, że aż
mnie zatkało, na szczęście szybko się rozgrzałem odśnieżając wyjazd z garażu i
wejście do domu. Żyć nie umierać! Pług dziś po południu przejechał ponownie i
niestety znowu wszystko zasypał. Nie zdawałem sobie sprawy, ze będę musiał
tyle odśnieżać no, ale dzięki temu na pewno wrócę do formy fizycznej. Gdyby
tylko nie było tak strasznie mroźno.
15 grudzień. Przepowiadają dalsze opady, pół metra nowego śniegu.
Sprzedałem mój Wan i kupiłem Blazer z napędem na cztery koła, żonie do
samochodu zimowe opony i dwie dodatkowe łopaty do odgarniania śniegu.
Podłączyłem zamrażarkę. Żona chce, abym kupił kozę do palenia drewnem to
tak na wypadek gdyby wyłączyli prąd. Co za głupota, nie żyjemy przecież na
Alasce.
16 grudzień. Rano przeszła nad nami lodowa nawałnica. Podczas posypywania
solą wyjazdu z garażu pośliznąłem się i upadłem na tyłek. Boli mnie jak diabli.
Żona, co sobie o tym przypomni to się śmieje. Mam do niej żal.
17 grudzień. Ciągle dużo poniżej zera. Drogi są oblodzone i nie można się
nigdzie ruszyć. Przez piec godzin była przerwa w dostawie prądu. Zamotałem
się w kilka kocy, aby się ogrzać. Nic nie robię, patrzę spod oka na żonę i staram
się jej nie irytować. Tak, tak, powinienem był kupie te cholerny piecyk, no ale
się teraz do tego nie przyznam.
Nienawidzę jak ma racje. Trudno mi w to uwierzyć, ale jak tak dalej pójdzie to
zamarznę na śmierć w moim własnym domu.
20 grudzień. Elektryczność już działa, ale ostatniej nocy niestety spadło
dalszych 35 cm tego białego gówna. A to znaczy, że czeka mnie więcej
odśnieżania. Piekielny pług przejechał naszą ulicą aż dwa razy. Próbowałem
zwerbować do odgarniania śniegu dzieci z sąsiedztwa, ale nie mogą, bo grają w
hokeja. Jestem pewien, ze kłamią. Zadzwoniłem do najbliższego sklepu ze
sprzętem domowym, aby się dowiedzieć czy maja ręczny pług do odśnieżania.
Powiedzieli, ze właśnie sprzedali ostatni egzemplarz, ale mają mieć nową
dostawę około marca. Mają pewnie spod lady dla swoich i bezczelnie kłamią.
Bob mówi mi, że albo będę odśnieżał, albo mi miasto wlepi mandat. Też
kłamie.
22 grudzień. Bob miał racje, jeśli chodzi o białe Boże Narodzenie. Dosypało
dzisiaj następnych 30 cm białej kaszy, a w dodatku jest tak zimno, że ten biały
chłam i do sierpnia nie stopnieje. Prawie godzinę spędziłem, aby się dobrze
opatulić i zabrać za odśnieżanie. A kiedy już byłem gotowy zachciało mi się
siku. Musiałem się więc rozebrać, wysikać i kiedy się już ponownie zakutałem,
to byłem za bardzo zmęczony, aby odśnieżać. Próbowałem wynająć Boba na
resztę zimy do odśnieżania. Bob ma mały pług przy swoim samochodzie, ale
mówi mi, ze jest bardzo zajęty. Łże jak świnia.
23 grudzień. Dzisiaj spadło tylko 5 cm i ociepliło się aż do -l 0°C. Rano żona
prosiła mnie, abym zawiesił światełka i udekorował dom na Boże Narodzenie.
Wariatka!!! Czego nie powiedziała mi tego miesiąc temu? Mówi, że mi mówiła,
ale łże jak wszyscy.
24 grudzień. 15 cm. Śnieg został tak mocno ubity przez ten piekielny miejski
pług do odśnieżania drogi, że złamałem szufle przy odgarnianiu wyjazdu z
garażu. O mało, co nie dostałem zawału serca. Żebym tylko dorwał tego gnoja,
który jeździ tym pługiem i psuje mi robotę, przeorałbym nim mój wyjazd z
garażu. Wiem, że ścierwo czeka za rogiem i jak tylko skończę odgarnianie
śniegu, wypada tym cholernym pługiem na naszą ulicę z prędkością 100 km na
godzinę i zasypuje całą moją pracę. Wieczorem żona chciała, abym śpiewał z
nią kolędy i otworzył prezenty pod choinką, ale nie mogłem, bo byłem
pochłonięty pilnowaniem tego drania z pługiem.
25 grudzień. Boże Narodzenie. Pół metra więcej !=3D@x@!x!xl spadło
dzisiaj. Powstały już prawie dwumetrowe zaspy. Na samą myśl o odśnieżaniu
krew mi się gotuje w żyłach. Och! jak ja nienawidzę odśnieżania! A w dodatku
ten palant od pługa przyszedł prosząc o wolne datki. Walnąłem go szuflą w
głowę. Żona mówi, że zachowałem się bardzo okropnie. To skończona idiotka.
Jeżeli jeszcze raz będę musiał z nią oglądnąć "Zimową opowieść" z kasety
wideo, to ją zabiję.
26 grudzień. Znowu sypie. Po jakie licho się tutaj przeprowadziłem? No tak,
ale to był JEJ pomysł. Ona naprawdę działa mi na nerwy.
27 grudzień. Temperatura spadla do -40°C i rury zamarzły.
28 grudzień. Ociepliło się do -20, ale ciągle wieje śniegiem. Baba mnie
wykańcza.
29 grudzień. 25 cm śniegu więcej. Bob mówi, że muszę zgarnąć śnieg z dachu,
bo dach mi się załamie. Najgłupsza rzecz, jaką w życiu słyszałem. Czy on mnie
ma aż za takiego bałwana?
30 grudzień. Dach załamuje się pod śniegiem. Kierowca pługa zaskarża mnie
do sądu i żąda za guza na głowie okrągły milion dolarów odszkodowania. Żona
uciekła do teściowej. Przewidują dalsze opady, około 23 cm.
31 grudzień. Podpalam to, co jeszcze z domu zostało. I już naprawdę
koooooooooooniec z odśnieżaniem.
8 styczeń. Czuję się znakomicie. Uwielbiam te białe małe pastylki, które mi
tutaj dają. Tylko dlaczego do jasnej cholery przywiązali mnie do łóżka?
Tagi:

opowiadanie

Komentarze [0]

chmurki tego samego typu: